PLAC MANEWROWY -INSPIRACJĄ!

Stoi na placu nowa wyścigówka marki Goetlówka cudnie niebieska, zgrabna, mała, szybka i piękna!
Stoi i warczy, do startu gotowa!
Silnik potężny – 42 konie!
Z prędkością światła pędzi nad morze!
Nawet Kubicy mistrzowsko umyka.
Kursant już blady, odpalić nie może,
lecz jak odpalił, to sprzęgło spalił!
Instruktor się patrzy, nadziwić nie może,
jak taki kursant jeździć tak może.
Auto zepsute ruszyć nie może.
Ekipa szpeców z Goetla z pomocą już pędzi.
Zaraz ten bolid do jazdy napędzi!

Stoi na placu, o świcie szarawym,
szereg ciężarówek,
osobówek gotowych do sprawy.
Silniki warczą, huk niesie się w dal.
Każdy pojazd rusza jak groźny wan.
Szereg świateł migocze w ciemnej mgle.
Kierowcy zerkają , patrząc przed siebie.
Przyciski, dźwignie, sygnał: Start!

PLAC MANEWROWY ożywa w jeden takt!
Jedna ciężarówka, co tony towarów ma,
warkocze powoli, rusza raz dwa!
Druga za nią, w ślad jej kół,
Pędzi bez chwili wytchnienia, dumnie jak paw.
Czwarta już goni, bo czas to pieniądz.
Piąta z łomotem zawraca z prędkością.
Szósta, siódma, ósma — z rzędu lecą.
Plac cały huczy, maszyny się pocą!
Buch, jak gorąco ! Uff, jak gorąco!
Puff, jak gorąco ! Aż tu nagle stop!
W przerwie uśmiech szeroki.
Kierowcy odpoczywają, marząc o kawie głębokiej.
Znów jednak sygnał, znów ryk silników.
Plac ożywa od nowa, bez żadnych uników!

Stoi na placu wielka maszyna,
Co szybko jeździ i pot z niej spływa.
Stoi, paruje, trąbi i prycha z wydechu.
Gorąca i ostra jak papryczka chilli.
Uch, jak ostro!
Oj, jak niedobrze!
Puff, jak sapie!
Benzyny nie ma!
Już ledwo odpala.
A jeszcze przyczepę jej dali
Wielką i ciężką z żelaza i stali!

Stoi na placu dostawcza maszyna,
szybka ogromna, taka dziedzina.
Szarpie, krzyczy, dyszy i dmucha.
Już ledwo jedzie,
a jeszcze uczeń po drodze
innych kursantów i pasażerów bierze!
Przyczepkę do niej podoczepiali.
Ciężkie barany tam jechały…
I sarny, i dziki w drugim wagonie.
A w trzecim siedzą same dzięcioły.
Siedzą i chrupią ten słonecznik słony…

Na PLACU MANEWROWYM – gwar i harmider!
Auta się toczą jak sznur lokomotyw.
Skręty, manewry, hamulce, stukanie.
Cisza nagle – zatrzymanie.
Wszędzie silniki, ryk, warkot, wycie!
Instruktor krzyczy: Zwolnij! No szybciej!
Plac to ocean pośród znaków.
Tu nawracanie, tam parkowanie,
Prawo, lewo – skrętne szaleństwo!
Każdy kursant pilnie swe manewry ćwiczy!
Każdy dzień na placu — to sukces na ulicy!

Uczniowie klasy 4 TB
Przewijanie do góry